Źródło : http://bialczynski.wordpress.com/...indianie-ameryki-polnocnej/
Marta Czasnojc
Strażnicy Wiary Przyrody – Indianie Ameryki Północnej
Przed dotarciem (NIE ODKRYCIEM!) Kolumba do Ameryki, kontynent ten
zamieszkiwały bardzo różne plemiona. I tak np. na obszarze dzisiejszych
Stanow Zjednoczonych żyło około 500 odrębnych kulturowo i językowo
narodów. Tubylczy mieszkańcy stanowili oczywiście 100% ludności obszaru
dzisiejszych Stanów, dla porównaniu – dziś stanowią zaledwie 1%. Do
pierwszych narzędzi służących wywłaszczeniu Indian należała Biblia, kule
i alkohol. Holocaust indiański trwał przez długi okres, a czystka
etniczna jakiej dokonano na wielu plemionach, jest dzisiaj niewygodnym
tematem w Ameryce, tzw. “inconvenient truth” – niewygodna prawda, i
polityczna poprawność nakazuje unikanie tego tematu. Dramat Tubylców
amerykańskich trwa, polityka rządu nadal jest tak prowadzona, by
doprowadzić do powolnego zniszczenia resztek wspaniałej kultury Indian.
Podobieństw pomiędzy światem Indian i światem Słowian jest wiele, tak
wiele, że nie dziwią słowa kończące modlitwę Lakotów “Mitakuye Oyasin”
– We are all related, wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni.
Indianie są wyznawcami Wiary Przyrody, Jej Strażnikami i Obrońcami.
Wyznają zasadę
“CZŁOWIEK NALEŻY DO ZIEMI A NIE ZIEMIA DO
CZŁOWIEKA”(zasadnicza różnica, choćby w religii chrześcijańskiej wielką
rolę odgrywa zasada odwrotna – człowiek władca ziemi ma ją sobie
podporządkować) . Indianie zawsze byli Wojownikami walczącymi o prawa
Ziemi, o wolność i o życie w szacunku do wszystkiego co nas otacza. Ich
pogańska mentalność nie została nigdy przerwana
mimo usilnych starań
nowoprzybyłych osadników i Kościoła. Świadczy o tym choćby fakt, że nie
poddali się oni asymilacji i nie przyjęli tego modelu życia jaki
reprezentowali sobą biali osadnicy, a dziś zachodnia cywilizacja.
Pozostali wierni swojemu systemowi wartości, za co zapłacili najwyższą
cenę.
Ludobójstwo jakiego dokonano na Tubylczych Ludach Ameryki, w imię
oczyszczania Ziemi z bezbożnych, dzikich pogan, a w rzeczywistości w
imię bogacenia się i chęci przejęcia ich ziemi wraz z jej bogactwami
naturalnymi, analogicznie przypomina wydarzenia w historii Europy i
pogańskich plemion europejskich, których jesteśmy potomkami. W imię
nowego Boga, a tak naprawdę chęci zysku i władzy, podbito i zniszczono
wspólnoty plemienne, okradziono z ziemi jednocześnie zrywając ich więź z
Matką Ziemią.
I tak wraz z ziemią stali się oni własnością systemu i
Kościoła. Bardziej “opornych” spalono na stosach , a tym którzy mimo
wszystko pozostali wierni swoim wierzeniom, zabroniono modlić się do ich
Bogów czy Duchów, objawiając,
że to Kościół jest pośrednikiem pomiędzy
człowiekiem a Bogiem.( I tak Kosciół stał się “posiadaczem” dusz i
manipulatorem mas).
To co tak bardzo stało się mi bliskie w indiańskiej kulturze i
mentalności, a czego wówczas nie potrafiłam odnaleźć w rodzimym
środowisku – polskim społeczeństwie , to była wrażliwość Indian na
wszelkie formy życia i ich stosunek do Przyrody, poszanowanie każdego
istnienia, widzenia rzeczy, których Biali Ludzie nie umieli dostrzec.
Dziś wiem, że my Biali, też umiemy tak patrzeć i postrzegać świat. Jeśli
tylko wrócimy do swoich korzeni i otworzymy się na wiedzę i wiarę
naszych Praprzodków – dostrzeżemy wówczas magię świata, usłyszymy szept
Duchów Zwierząt, Drzew, Rzek czy Kamieni. Energia Ziemi i Kosmosu
objawia się w Przyrodzie i wpływa na nas, musimy to widzieć i odczuwać,
by prawidłowo funkcjonować i aby istnieć zgodnie z rytmem Świata,
Wszechświata. Już dawno zostaliśmy oderwani od Prawdy, postawieni we
wrogiej pozycji do samych siebie, do Matki Ziemi i własnej natury.
Zjadamy swój ogon i doprowadzamy do samozniszczenia. Musimy się z tego
wyzwolić, zarówno mentalnie, w przeciwdziałaniu temu procesowi zagłady,
musimy sobie przypomnieć co znaczy być Człowiekiem, wrócić do Źródła.
Musimy zrzucić kajdany niewolnictwa i przestać być narzędziem w rękach
systemu.
Podobieństwa pomiędzy tym w co wierzą Indianie i to na czym opiera
się nasza rodzima wiara, są bardzo duże. Obie te wiary właściwie
opierają się na tych samych kultach i wartościach: – Stwórca
Wszechrzeczy ,- Matka Ziemia, – Wszechmocne Słońce, – Księżyc, – Piorun,
– Ogień, – Moc Drzew, – Moc Ziół i Roślin, – miejsca mocy , – kult
przodków, – rola i pozycja kobiet , – wspólnota , i oczywiście
Zwierzęta, które jak wszystko inne posiadają ducha (przypomnę, że w
chrześcijaństwie zwierzęta nie posiadają duszy, są więc tak samo jak
inne rzeczy podległe człowiekowi – nie dziwi więc fakt jak traktowane są
zwierzęta w Polsce, ani że Kościół Katolicki nigdy nie staje w ich
obronie).
Dla Indian Zwierzęta są braćmi, stanowią odrębne “narody”,
takie jak np Buffalo Nation, Wolf Nation itd…Większość plemion Ameryki
Północnej była myśliwymi, nieliczne zajmowały się uprawą ziemi, stąd
miłość i głęboki szacunek do Matki Ziemi objawiał się miedzy innymi tym,
że nie wyobrażali sobie oni kopania w ziemi, przy użyciu motyk lub
innych ostrych narzędzi rolniczych. Uważali to za ranienie Matki, stąd
tak ciężko było im przestawić się na system rolniczy do jakiego zmuszeni
zostali w rezerwatach.
Z tego powodu otrzymali niesłuszny przydomek
leniwych dzikusów.
Cały tekst: http://bialczynski.wordpress.com/...indianie-ameryki-polnocnej/